<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Konduktorka  Halina Trzpioa> 
<author_1=Krystyna Odorwna>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="1">
<date=1954-01-08>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Za oknami Hotelu Robotniczego na Pradze jeszcze ciemno. Od czasu do czasu ulic przemknie nocny tramwaj. Jest cicho. Nagle...
 Wstawajcie dziewczta, ju trzecia  dyurna nocna zapala wiato. Kilkanacie modych konduktorek  mieszkanek hotelu budzi si ze smacznego snu.
Z Pragi na Wol jest do daleko, a praca zaczyna si o 4,30. Halina nie zwleka. Wie, e ju niedugo na przystankach zaczn si grupowa robotnicy. Trzeba ich odwie do pracy. Wie, e jej spnienie pocignoby za sob spnienie innych, na ktrych czekaj maszyny. Dlatego punktualnie o godz 4,30 wyjeda z zajezdni 10-tka. Halina rozpoczyna pracowity dzie.
 Prosz przesuwa si do przodu... Prosz za bilety  rozlega si co chwil jej miy gos. 
 Kto jeszcze nie paci? Na stopniach wagonu jedzie dwch chopcw. Wysuwaj gowy w kierunku jazdy, chcc stworzy pozory, e gos konduktorki do nich nie dochodzi. Ale Halina zna takich pasaerw na gap, przeciska si wic do stopni.
 Prosz nie sta na stopniach. Na pomocie s jeszcze miejsca  Trzpioa mwic to robi wyczekujc min. Dla chopcw s dwa wyjcia, albo zeskoczy, albo wej na pomost i zapaci. W tym wypadku weszli. Halina szybko odebraa pienidze i daa bilety. Z uprzejmym  dzikuj  przeciska si do rodka wagonu.
I znw rozlega si niezmordowane  Prosz za bilety  a towarzyszy mu zawsze miy umiech. Kontrolerzy znaj Halin z jej sumiennej pracy. Od przystanku do przystanku potrafi sprzeda bilety kademu kto znajduje si w jej wozie. Wiedz rwnie e Trzpioa nie da wczeniej sygnau do odjazdu dopki nie wsid wszyscy pasaerowie. Jest przy tym uprzejma, czsto pomaga starszym, lub chorym przy zajciu miejsca, udziela informacji.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
